Na początek rzućmy okiem na to, co działo się na rynku bazowym. Okazuje się, że pozytywna formacja młotka zadziałała. Popyt poderwał się do poważnego kontrataku i dość szybko wyciągnął indeks w okolice istotnego oporu, jakim był poziom 2200 pkt. W tych okolicach walki nieco się wzmogły, ale to bykom udało się wyjść z tego starcia obronną ręką.
Kupujący ruszyli z potężną kontrofensywą i przy bardzo dużych, jak na obecne czasy, obrotach udało im się przesunąć linię frontu o 100 pkt. w górę. Co ciekawe, okolice 2300 pkt., są istotnym oporem geometrycznym. Jest on zbudowany ze zniesienia 61,8% całego spadku od szczytu z 27 października do dołka z 24 listopada bieżącego roku. Nic więc dziwnego, że niedźwiedzie postanowiły się w tych rejonach uaktywnić.
Warto zauważyć, że podaży nie udało się wykreślić w tych rejonach żadnej negatywnej formacji (przynajmniej w skali dziennej), co może być dobrym prognostykiem w perspektywie kilku najbliższych tygodni. W nieco krótszej przyszłości oczekuję jednak osłabienia rynku. Niewykluczone, że będzie to zmyłka taktyczna przed kolejną silną kontrofensywą strony popytowej.
Spodziewam się bowiem przynajmniej jeszcze jednego ataku na 2300 pkt. Tym razem już skutecznego. Dzięki temu stanęłaby przed nami otworem droga w kierunku 2360 pkt., gdzie rynek powinien stoczyć walkę o drogę w kierunku nowego, lokalnego ekstremum (ostatnie to 2433,44 pkt. z 27 października bieżącego roku). W dalszym ciągu uważam bowiem, że w zasięgu naszej ręki jest jeszcze psychologiczna wartość 2500 pkt.
A jak przedstawia się sytuacja na rynku terminowym? Otóż tutaj również linia frontu zatrzymała się na zniesieniu 61,8% październikowo – listopadowego spadku. Co ważniejsze, w skali dziennej i tutaj nie pojawiła się żadna negatywna formacja. Niestety w skali intraday sytuacja zaczęła się już nieco komplikować.
W piątkowym szczycie rynek postanowił wykreślić negatywną formację zasłony ciemnej chmury (skala godzinowa). Od tego czasu kontrakty zaczęły się sypać. Jednak ostatnią świeczką, jaka się w piątek pojawiła na wykresie był pozytywny młotek. Mogłoby to świadczyć o tym, że początek przyszłego tygodnia powinien być byczy.
Niemniej nie wydaje mi się, aby potencjalne odbicie miało być trwałe. Zdecydowanie bardziej skłaniam się w stronę stwierdzenia, że podaż spróbuje rynek zepchnąć jeszcze niżej. Najbliższym istotnym wsparciem, na które może liczyć strona popytowa są okolice 2240 pkt. Znajduje się tam silne wsparcie geometryczne, które jest zbudowane ze zniesienia 38,2% ruchu wzrostowego zapoczątkowanego 24 listopada oraz przeniesienia całej wysokości korekty z 28 i 30 listopada.
Przebicie tego wsparcia otworzy niedźwiedziom drogę w kierunku 2200 pkt. Z drugiej strony, najbliższym oporem jest piątkowe ekstremum, czyli poziom 2313 pkt. Z kolei jego przebicie otworzyłoby kontraktom drogę w kierunku 2370 pkt.
Krzysztof Chodorowski










