Na początek rzućmy okiem na indeks blue chipów. Spójrzmy na wykres:
Wykres WIG 20; Notowania dzienne; Marzec - grudzień 2011
Początek tygodnia przyniósł nam kolejny atak strony popytowej na istotny opór, jakim jest 2300 pkt. Niestety podaży udało się powstrzymać byczy napór i nie dopuścić do zamknięcia handlu powyżej tego poziomu. Fakt ten nie mógł nastrajać nas zbyt optymistycznie w perspektywie najbliższych kilku sesji. I tak też się stało, kolejne dni upłynęły już pod dyktando niedźwiedzi, które konsekwentnie spychały bycze oddziały w coraz to niższe rejony cenowe.
Punktem zwrotnym w zeszłotygodniowej batalii okazały się być okolice zniesienia 61,8% ruchu wzrostowego z okresu 24 listopada - 5 grudnia. Popyt, po bardzo kiepskim otwarciu, postanowił nadrobić zaległości i ruszył z kontratakiem. W jego ramach zdołał wyciągnąć indeks w ciągu jednego dnia o ok. 50 pkt. w górę. Niestety nie udało mu się wykreślić w tym miejscu żadnej pro wzrostowej formacji, co mogłoby znacznie zwiększyć wagę tego ruchu.
Mamy jednak coś w zamian. Mianowicie warto zauważyć, że nagłemu zrywowi byków towarzyszyły bardzo wysokie, jak na ostatnie dni, obroty, co niewątpliwie możemy zapisać na plus stronie popytowej. W związku z tym niewykluczone, że ta fala wyprzedaży już się zakończyła i przed nami, w perspektywie kilku najbliższych dni, powinny być wzrosty.
Najbliższym oporem, na który może na swojej drodze natrafić popyt jest 2270 pkt. Z drugiej strony, pierwszym wsparciem jest oczywiście piątkowe minimum, czyli 2174,07 pkt., ale najważniejszym nadal pozostaje minimum formacji młotka, która wykreśliła się 24 listopada (2116,61 pkt.).
Sprawdźmy jeszcze, jak rozwija się sytuacja na rynku kontraktów terminowych na WIG20:
Wykres FW20; Notowania dzienne; Kwiecień - grudzień 2011
Początek tygodnia należał do byków. Niestety w ramach tego zrywu nie udało im się ustanowić nowego lokalnego ekstremum. Wprawdzie rynek zrównał się z zeszłotygodniowym ekstremum, ale jednak nowego szczytu nie było. Podaż szybko to wykorzystała i ruszyła z mocną kontrofensywą. Niedźwiedzie zepchnęły indeks najpierw w okolice wsparcia w ok. 2240 pkt., gdzie nawet popyt na chwilę się przebudził, o czym świadczy pozytywna formacja młotka.
Niemniej podaż dość szybko pozbawiła byki jakichkolwiek złudzeń i jeszcze raz mocno uderzyła w kierunku południowym. Fala wyprzedaży (najprawdopodobniej?) zakończyła się w okolicach zniesienia 61,8% ruchu wzrostowego z okresu 24 listopada - 2 grudnia. I tutaj zaczęło się robić ciekawie...
Kupującym udało się wykreślić słabą formację przenikania, słabą przynajmniej na obecnej serii kontraktów. Niemniej w związku z tym, że w piątek mamy dzień trzech wiedźm, to warto sprawdzić jak sytuacja rozwija się na kolejnej, marcowej serii kontraktów. A tutaj formacja przenikania jest już zdecydowanie mocniejsza.
W związku z tym, w perspektywie kilku najbliższych dni spodziewam się marszu w kierunku północnym. Najbliższym oporem, dla serii grudniowej jest 2280 pkt., a dla marcowej... okrągła wartość 2300 pkt. Z drugiej strony, najbliższym wsparciem dla serii grudniowej jest piątkowe minimum, czyli 2174 pkt., a dla marcowej serii 2200 pkt. Najsilniejszymi wsparciami nadal pozostają minima z 24 listopada, czyli odpowiednio 2122 pkt. i 2150 pkt.
Krzysztof Chodorowski










