Witam po długiej przerwie. Co ciekawe, pomimo upływu wielu dni na rynku w zasadzie nic się nie zmieniło... Przynajmniej z punktu widzenia zmiany poziomów cenowych na indeksach. WIG20 zyskał 50,35 pkt., czyli 2,38%, z kolei kontrakty terminowe 18 pkt., co przekłada się na wzrost o 0,83%. Czyżby szykował się jakiś dynamiczny ruch na rodzimej giełdzie? Zapraszam do lektury!
Analizę zacznijmy od rynku bazowego, spójrzmy na wykres:
Wykres WIG20; Notowania dzienne; Marzec 2010 - styczeń 2011
W poprzedniej analizie technicznej WIG20 napisałem, że spodziewam się odreagowania strony popytowej. Uzasadniałem to stwierdzenie pewną prawidłowością, która mówi, że przy okazji wybijania istotnych poziomów rynki lubią się cofać. Jak się okazało rynki rzeczywiście postanowiły odreagować. Bykom udawało się konsekwentnie przesuwać linię frontu w górę.
Niestety, gdy sytuacja przestawała wyglądać beznadziejnie, podaż znowu się obudziła. Co gorsza, stało się to w nie do końca przypadkowym miejscu. Niedźwiedzie przebudziły się w rejonach okrągłej wartości 2200 pkt. i od tego momentu rynek znowu zaczął kierować się w stronę południową.
W jaki sposób możemy interpretować takie zachowanie rynku? Moim zdaniem zbieramy obecnie siły przed dynamicznym uderzeniem w jedną ze stron. W którą? O tym zapewne przekonamy się już niebawem. Wskaże nam ją miejsce, w którym rynek postanowi się wybić z naszej kilkutygodniowej konsolidacji.
W momencie, w którym popyt sforsuje ekstremum z 3 stycznia (2207,93 pkt.) wówczas kurs powinien przyspieszyć w kierunku 2300 pkt. Nie będę ukrywać, że dla mnie pewniejszym sygnałem dominacji strony popytowej byłoby przebicie się ponad zniesienie 38,2% ruchu spadkowego z okresu październik - grudzień 2011 roku. Z kolei w sytuacji, w której przebijemy minimum z 19 grudnia (2090,52 pkt.), wtedy powinniśmy pogłębić spadki w kierunku (przynajmniej) psychologicznej wartości 2000 pkt.
Rzućmy jeszcze okiem na kontrakty terminowe:
Wykres FW20; Notowania dzienne; Marzec 2010 - styczeń 2011
W tym przypadku rynek postanowił zbliżyć się do zniesienia 38,2% ruchu spadkowego z okresu październik - grudzień 2011. Warto jednak zauważyć, że nie zostało ono przebite. Nie da się ukryć, że nie świadczyło to najlepiej o kondycji strony popytowej. Na efekty długo nie musieliśmy czekać. Rynek postanowił nagle zawrócić w kierunku ustanowionych w połowie grudnia minimów.
Co ciekawe, niedźwiedziom nie udało się ich sforsować, co z kolei możemy zapisać na plus stronie popytowej. Czyżbyśmy zatem mieli do czynienia z potencjalnym układem podwójnego dna (wspominałem o nim wielokrotnie podczas różnego rodzaju szkoleń)? O tym zapewne przekonamy się już niebawem. Newralgicznymi pod tym względem poziomami są okolice 2230 pkt. oraz rejony 2115 pkt.
Krzysztof Chodorowski










