Byki górą! Po kilku tygodniach bocznego marszu rynki wreszcie zdecydowały się na jakiś konkret. W przeciągu ostatnich dwóch tygodni flagowy indeks rodzimej GPW zyskał 139,99 pkt., czyli 6,46%, a kontrakty terminowe na WIG20 149 pkt., co przekłada się na wzrost o 6,83%. A czego możemy spodziewać się po polskiej giełdzie w najbliższym czasie?
Na początek rzućmy okiem na to, co działo się na rynku bazowym. Spójrzmy na wykres:
Wykres WIG20; Notowania dzienne; Marzec 2011 - styczeń 2012
Co tu dużo mówić. Patrząc na ostatnie poczynania indeksu możemy stwierdzić, że w zasadzie byki cały czas miały wszystko pod kontrolą. Wprawdzie początkowo rynek nieco pokisił się w okolicach zniesienia 38,2% ruchu spadkowego z okresu październik - grudzień 2011 roku. Na wykresie pojawiła się nawet negatywna formacja spadającej gwiazdy, lecz jak się później okazało była to jedynie zmyłka taktyczna. Uśpiona czujność niedźwiedzi okazała się być niezwykle bolesna. Byki nagle postanowiły ruszyć do kontrofensywy i bardzo szybko przesunęły linię frontu w okolice 2330 pkt.
Tutaj jednak podaż zaczęła nieśmiało dochodzić do głosu. Warto zauważyć, że zachowanie się rynku podczas piątkowej sesji, bardzo ładnie układa się w negatywną formację spadającej gwiazdy. Nie da się ukryć, że fakt ten nie najlepiej świadczy o sile rynku. Niewykluczone zatem, że początek nadchodzącego tygodnia upłynie pod znakiem dominacji strony podażowej. Najważniejszym obecnie wsparciem jest poziom 2250 pkt. Z kolei najbliższym oporem stała się okrągła wartość 2350 pkt., wzmocniona zniesieniem 76,4% ruchu spadkowego z okresu październik - grudzień 2011 roku.
Przebicie wspomnianego wsparcia będzie dla mnie pierwszym sygnałem, przemawiającym na korzyść stwierdzenia, że w perspektywie kilku najbliższych miesięcy rynek znowu uderzy mocno na południe, w kierunku nowych, kilkuletnich minimów. Nie będę bowiem ukrywać, że moje długoterminowe nastawienie do rynku jest dość nieufne. Popyt mnie jeszcze niczym pozytywnym nie zaskoczył. Dlatego też poczynania rynku od września zeszłego rynku traktuję jedynie jako korektę w ramach trendu spadkowego. Według, nazwijmy to, roboczego oznaczenia wynikałoby, że znajdujemy się na etapie rysowania fali C w ramach korekty ABC. Czy tak rzeczywiście jest? O tym przekonamy się pewnie już niebawem.
Zobaczmy teraz, jak kształtuje się sytuacja na rynku kontraktów terminowych:
Wykres FW20; Notowania dzienne; Marzec 2011 - styczeń 2012
W tym przypadku rynkowi nie udało się wykreślić (jeszcze?) żadnej negatywnej formacji. Możemy w związku z tym przypuszczać, że popyt spróbuje na dniach zaatakować ekstremum z 26 stycznia bieżącego roku (2348 pkt.). Z drugiej jednak strony, takie dynamiczne podejście pod okrągłą wartość 2350 pkt. i nagłe zatrzymanie może nas nieco zaniepokoić. W ten sposób stworzy się bowiem negatywna formacja gwiazdy wieczornej, co w obecnej sytuacji nie byłoby najlepsze dla strony popytowej. W związku z tym sugeruję wstrzymać się na początku przyszłego tygodnia z zajmowaniem jakichkolwiek pozycji.
Najbliższym wsparciem są dla rynku okolice 2270 pkt. Natomiast oporem rejony 2370 pkt., gdzie znajduje się silny opór geometryczny w postaci zniesienia 76,4% ruchu spadkowego z okresu październik - grudzień 2011 roku. Przebicie wspomnianego poziomu geometrycznego powinno otworzyć rynkowi drogę w kierunku 2450 pkt. Z kolei przebicie wsparcia powinno pogłębić spadki (przynajmniej) do 2200 pkt.
Krzysztof Chodorowski










