Wygląda na to, że rynek funt brytyjski - dolar amerykański złapał Elliotta i nie zamierza się z nim rozstawać. Kurs konsekwentnie zmierza w kierunku północnym. Nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie to, że w ramach swojego marszu daje nam całą masę okazji do łapania trendu i zarabiania pieniędzy (przykłady zagrań znajdują się na blogu traderskim). Pytanie tylko, jak długo ten stan rzeczy będzie się utrzymywać?
Korekta ABC, o której pisałem w poprzedniej analizie technicznej funta, już się zakończyła. Możemy stwierdzić, że przybrała ona kształt pędzącego ABC, co dość dobrze świadczy o sile trendu. Nie obyło się jednak bez drobnych komplikacji. Poprzednie oznaczenia (różowe B i C) trzeba było bowiem nieco zmodyfikować (na niebieskie B i C). Okazało się, że fala B jeszcze wówczas się nie zakończyła i fala C przyszła nieco później. Spójrzmy na wykres:
Wykres GBPUSD; Notowania dzienne; Październik 2010 - marzec 2011
Co ciekawe w dołku fali C kurs pozostawił pozytywną formację młotka, po której z kopyta ruszył na północ. Szarża nie trwała długo, gdyż już dwa dni później GBPUSD zaczął mocno dołować. Ważne jednak jest to, że kabel nie wybił przy tej okazji nowego dna. Możemy zatem przypuszczać, że byliśmy wówczas świadkami kreślenia małych fal jeden i dwa w ramach nowego impulsu wzrostowego.
Patrząc na skalę wzrostów z ostatnich kilku dni możemy przypuszczać, że kurs rozpoczął rysowanie małej trójki. Warto zauważyć, że przy tej okazji postanowił wybić szczyt fali B wspomnianej korekty pędzącej ABC. Niepokojące może być jednak to, że rynek zrobił to bez żadnego zawahania. Mam tutaj na myśli fakt, że często przy okazji wybijania nowych szczytów rynek lubi się chwilę pokisić.
Z racji tego, że nie skorygował się przed wybiciem ekstremum, to spodziewam się łapania oddechu lada dzień. Najbliższym oporem dla rynku są okolice 1.6450, gdzie to znajduje się projekcja 127,2% długości fali C. Niewykluczone, że właśnie tam rynek postanowi skończyć trójkę i rozpocząć rysowanie małej czwórki. W dłuższym terminie spodziewam się jednak kontynuacji marszu w kierunku północnym. Uważam, że w zasięgu rynku jest (przynajmniej) szczyt z 5 sierpnia 2009 roku, czyli wartość 1.7041.
Krzysztof Chodorowski










