Co z tym złotem

Patrząc na wykres kontraktów terminowych na złoto można dojść do wniosku, że drogo już było. Przyglądając się jednak poczynaniom szlachetnego kruszcu nieco bliżej, można nieśmiało zacząć przypuszczać, że nie wszystko jeszcze stracone… Z punktu widzenia analizy technicznej sytuacja nie wygląda zbyt optymistycznie dla strony popytowej. Niestety nieudana walka o poziom 1250 dolarów za jedną uncję nie świadczy dobrze o byczej części rynku. Wartość ta, poza swoim psychologicznym wydźwiękiem, była także bardzo istotna z punktu widzenia analizy wykresu. Okazuje się bowiem, że znajduje się tam przeniesienie całej wysokości odbicia, które miało miejsce w drugiej połowie sierpnia względem wysokości październikowego odbicia. Co gorsza, w samym szczycie wyrysowała się negatywna formacja spadającej gwiazdy. Po tym nagromadzeniu negatywnych sygnałów kupującym starczyło sił na zaledwie dwa tygodnie walki, po czym zostały bardzo szybko sprowadzone do parteru. Parterem w tej sytuacji okazała się być okrągła wartość 1200 dolarów za jedną uncję kruszcu. Tam też kupujący postanowili ruszyć z kontratakiem i co warte odnotowania przebili się ponad kluczową lokalną barierę, jaką stanowi 1220 dolarów. Obecnie przysłowiowa piłeczka jest po stronie kupujących. Jeżeli uda im się wytrzymać napór sprzedających i przebić 1250 dolarów za uncję, wówczas linia frontu może zbliżyć się nawet do rejonów 1300 dolarów. Z kolei, gdyby niedźwiedzie zdusiły rynek i zepchnęły go poniżej lokalnej bariery, wtedy bardzo możliwe, że w niedalekiej perspektywie linia walk przesunie się do rejonów sierpniowych...

Więcej...

Korekta na ropie

Ostatni tydzień nie był udany dla posiadaczy długich pozycji na rynku ropy naftowej. Cena czarnego złota zbliżyła się do psychologicznej bariery, jaką stanowi poziom 50 dolarów za baryłkę. Zacznijmy jednak od dobrych wiadomości dla byków. Amerykański Instytut Paliw podał, że zapasy ropy w USA spadły o 1,55 mln baryłek, podczas gdy spodziewano się wzrostu o 3,45 mln baryłek. Na najbliższym posiedzeniu OPEC może zapaść decyzja o zmniejszeniu wydobycia o ponad 1 mln baryłek dziennie. Organizacja chce zapobiec sytuacji z 2014 roku, kiedy to rynek zmagał się z nadpodażą surowca. Międzynarodowa Agencja Energii (MAE) twierdzi, że takie działanie miałoby negatywny wpływ na rynki finansowe. Wszystko przez malejący eksport ropy z Iranu, który spadł od kwietnia o 40 proc. Na tym jednak koniec pozytywnych informacji dla strony popytowej. Rząd USA szacuje, że produkcja ropy naftowej wzrośnie w tym roku do rekordowego średniego poziomu 10,9 mln baryłek dziennie z 9,35 mln baryłek dziennie rok temu. Rekordowo dużo ropy produkuje też Arabia Saudyjska – 10,7 mln baryłek dziennie. Na rynku pojawiły się obawy o globalny wzrost gospodarczy za sprawą danych z Chin (spadki indeksów PMI i PKB). Prognozy MAE mówią o spadku popytu w krajach OECD o 300 tys. baryłek dziennie. Departament Energii USA podał, że zapasy surowca rosły 9. tydzień z rzędu, to najdłuższa seria od marca 2017 r. Zapasy są najwyższe od grudnia 2017 r. Ropa naftowa w Stanach Zjednoczonych spadła najmocniej od 2014 roku. W zaledwie miesiąc straciła 20...

Więcej...

Szansa na odbicie

W tym tygodniu proponuję, abyśmy zawitali na rynek towarowy. Pojawił się bowiem cień nadziei na to, żeby jeden z najpopularniejszych rynków płodów rolnych zawrócił w kierunku północnym. O jakim rynku mowa? Zapraszam do lektury! Bohaterem dzisiejszej analizy technicznej są kontrakty terminowe na soję, a dokładniej rzecz ujmując Soybean Futures. Zanim jednak przejdziemy do analizy technicznej rynku soi, tradycyjnie poznajmy go nieco bliżej. Soja jest wykorzystywana nie tylko w branży spożywczej, ale również w przemysłowej (m.in. do produkcji środków grzybobójczych oraz antybiotyków). Co ciekawe, spore wahania rynkowe cen ziaren soi specjalnie nie przekładają się na zmianę cen wyrobów gotowych (np. cena oleju sojowego na tle dużych wahań surowca pozostaje względnie stabilna). Największym światowym producentem soi są Stany Zjednoczone, które odpowiadają za ponad 30% globalnej produkcji. Warto jednak zaznaczyć, że ich udział w rynku systematycznie spada (w 1980 r. było to ok. 60%), na korzyść głównie Brazylii i Argentyny. Największym ośrodkiem handlu soją jest Chicago Board of Trade, gdzie poza ziarnami notowane są także Soybean Oil Futures i Soybean Meal Futures. My jednak skupimy się tylko na rynku ziaren. I tak jeden kontrakt opiewa na 5000 buszli, a minimalna zmiana jego ceny to 0,25 dolara. Obrót odbywa się w godzinach 2.00 – 14.45 oraz 15.30 – 20.15 naszego czasu. Notowane są następujące serie kontraktów: styczeń, marzec, maj, lipiec, sierpień, wrzesień, listopad, a wygasają one siódmego dnia roboczego poprzedzającego ostatni dzień roboczy miesiąca wykonania. Teraz, kiedy już wiemy, z kim mamy do czynienia, możemy przejść do analizy technicznej wykresu. Najważniejszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę, jest potencjalna korekta prosta ABC, która wyrysowała się w okresie wrzesień 2012 – sierpień 2013 roku. Niewykluczone nawet, że takowa już się zakończyła. Na korzyść tego stwierdzenia przemawia fakt, że w potencjalnym dołku fali C pojawiła się pozytywna formacja gwiazdy porannej. Co prawda, nie opiera się ona o żaden istotny poziom geometryczny, niemniej ociera się o okrągłą wartość 1200 centów za buszel soi. Można zatem powiedzieć, że pojawił się cień nadziei na zmianę trendu na tym rynku. Warto również zauważyć, że z rynku uciekło sporo małych graczy, o czym świadczy sukcesywnie zmniejszająca się liczba otwartych pozycji. Wskazuje to na to, że na rynku obecni są przede wszystkim duzi gracze, co z punktu widzenia potencjalnej zmiany trendu jest bardzo ważne. Najważniejszym oporem są okolice 1330 pkt. Przebicie tej wartości otworzyłoby nam w średnim terminie drogę w kierunku 1500 centów za buszel. Niestety, w przypadku w którym kurs nie...

Więcej...