Bycza zmienność PDF  | Drukuj |  Email
08.03.2009.

Notowania West Texas Intermediate (WTI) rozpoczęły tydzień na amerykańskim rynku ropy naftowej od poziomu 44,17 dolara za baryłkę (USD/bbl), natomiast typu Brent na londyńskiej ICE od 45,49 USD/bbl. W przeciągu tygodnia odnotowano bardzo ważne z inwestycyjnego punktu widzenia niwelowanie spreadu Brent-WTI, a pod koniec tygodnia – jego odwrócenie (obecnie Light Crude WTI jest notowana z premią w stosunku do swojej europejskiej odpowiedniczki). Ogólne nastroje na rynku „czarnego złota” są zdominowane przez zapowiadaną na najbliższy tydzień konferencję Organizacji Państw Eksportujących Ropę Naftową (OPEC). Z dużym prawdopodobieństwem, w następnym tygodniu będziemy mieć do czynienia z jeszcze większą niepewnością na rynku, co będzie implikować dużo większą zmienność spowodowaną wyczekiwaną przez rynek decyzją o cięciach w podaży surowca. A warto wspomnieć, że po znacznym obniżeniu eksportu i wydobycia, obecna cena ropy w dalszym ciągu nie satysfakcjonuje sfrustrowanych krajów OPEC, które zapowiadają kolejne redukcje.

Przechodząc do ubogich w tym tygodniu wydarzeń makroekonomicznych oddziałujących na rynek ropy naftowej, warto przyjrzeć się początkowi tygodnia, w którym ceny ropy gwałtownie spadały. Część analityków twierdzi, że poniedziałkowe spadki to efekt niższej od oczekiwanej wartości dynamiki amerykańskiego PKB, opublikowanego w piątek. Częściowo można się zgodzić z taką interpretacją, jednak należy zauważyć, że publikowane dane natychmiastowo są weryfikowane przez rynek, o ile nie zostały już wcześniej zdyskontowane. Moim zdaniem, głównym powodem osunięcia się cen kontraktów terminowych na ropę z początku tygodnia były poniedziałkowe dane o dynamice PKB w Kanadzie, która wyniosła -1 proc. m/m (prognoza: -0,5 proc.). Uprzedzając pytanie „dlaczego Kanada?”, wystarczy spojrzeć na ilość surowca, jaki największe państwo Ameryki Północnej eksportuje do Stanów Zjednoczonych. Zatem skoro PKB (rozumiane jako ogólna ilość dóbr i usług finalnych wytworzonych na terenie danego kraju) spada, znaczy to, że zarówno popyt wewnętrzny jak i zewnętrzny się kurczą, co w przypadku tak bogatego w surowce kraju jak Kanada, oznacza mniejszą produkcję ropy naftowej i gazu ziemnego. Po katastrofalnym poniedziałku, opublikowano tradycyjnie w środę dane o zapasach w USA. Tym razem, dane Energy Information Administration (EIA) pokazały wzrost zapasów benzyny o 168 tys. baryłek, jednakże w przypadku rezerw ropy naftowej odnotowano spadek o 757 tys. baryłek. Informacja o spadku w amerykańskich magazynach, w tym również w Cushing – największym krajowym magazynie ropy – spowodowała wzrost cen „czarnego złota” na rynku, zarówno w Nowym Jorku, jak i w Londynie. Dodatkowo EIA potwierdziła odkrycie większych niż dotychczas przypuszczano rezerw niekonwencjonalnych złóż ropy (głównie z łupków bitumicznych) w tzw. Bekken Formation, obejmującym Montanę i Północną Dakotę ze strony USA oraz Saskatchewan po stronie Kanady. Ilość potwierdzony rezerw od 2007 roku wzrosła o 70 mln baryłek. Sięgając do ostatnich istotnych wydarzeń makroekonomicznych minionego tygodnia, warto zwrócić jeszcze uwagę na dynamikę PKB w strefie euro, której wartość wyniosła -1,5 proc. kw/kw oraz -1,3 proc. r/r. Tydzień zamknęła pozytywnie przyjęta przez rynek publikacja o zamówieniach w amerykańskim przemyśle, które spadły „tylko” o 1,9 proc. w relacji miesięcznej, przy znacznie gorszych oczekiwaniach rynku (-3 proc. m/m). Amerykański Departament Pracy opublikował także stopę bezrobocia, która w minionym miesiącu wyniosła 8,2 proc. Pomimo braku korelacji z rynkiem ropy, należy zauważyć przełożenie danych o bezrobociu na notowania eurodolara. Osłabiająca się od grudnia amerykańska waluta, powinna się częściowo przekładać na ceny towarów, które są w niej kwotowane. Stąd też możliwe periodyczne wzrosty cen m.in. „czarnego złota”. Inną przyczyną wzrostu cen ropy naftowej była 34-minutowa przerwa w dostawie surowca przez BP poprzez rurociąg Trans-Alaska, spowodowana eksplozją podczas prac modernizacyjnych. Awaria rurociągu spowodowała również brak dostaw do rafinerii Łukoilu i TNK-BP w Wołgogradzie, Saratowie i Lisiczańsku. Do publicznej wiadomości podano także informację o spadku liczby odwiertów w USA. Obecnie szacuje się, że pracują 1243 platformy wydobywcze w porównaniu do 1763 platform w analogicznym okresie 2008 roku (spadek o 30 proc.). Z danych za początek marca wynika, że wydobycie w Stanach znajduje się na najniższym poziomie od stycznia 2005 roku. Nawiązując do wcześniejszych danych makro, należy podkreślić, że w Kanadzie pracuje jeszcze mniej urządzeń wiertniczych niż w USA – 394, w porównaniu do 632 rok temu (spadek o 37,6 proc.).

Podsumowując analizowany okres na rynku „czarnego złota”, należy wspomnieć, że ropa Light Sweet (WTI) wzrosła w przeciągu tygodnia o 3,5 proc. do 45,72 USD/bbl, natomiast europejska Brent zakończyła notowania na poziomie 44,82 USD/bbl, zatem o 1,5 proc. poniżej poniedziałkowego otwarcia. Abstrahując od przeciętnej zmienności, kolejny tydzień zapowiada się pasjonująco. Konferencja krajów OPEC będzie decydującym fundamentem warunkującym ruchy na rynku ropy. Połowa badanych przez Bloomberg analityków prognozuje wzrost cen ropy w nawiązaniu do wypowiedzi sekretarza generalnego OPEC Abdalla Salem el-Badri – o krótkowzroczności ceny jednej baryłki „czarnego złota” na poziomie 40 dolarów. Zdaniem el-Bardi, taka cena oznacza zahamowanie dalszych inwestycji w przemyśle naftowym w krajach kartelu. Co więcej, jak twierdzi główny analityk funduszu hedgingowego BlueGold Capital Management LLP, przy kolejnej redukcji wydobycia przez państwa OPEC, możliwe będzie osiągnięcie pułapu cenowego 60 USD/bbl. Analitycy techniczni agencji Bloomberg prognozują wzrost ceny surowca do 51 USD.

Unia Europejska uratowana!


Notowania gazu ziemnego rozpoczęły tydzień od poziomu 4,2220 dolara za metr sześcienny (USD/m3). Po dość spokojnych czterech dniach, doszło do załamania, które obniżyło cenę niebieskiego paliwa o 7 proc. do 3,9460 USD/m3. Ta cena oznacza najniższą wartość kontraktów terminowych na gaz ziemny od 6 lat. Co więcej, tańszy od ropy gaz jest w coraz mniejszym stopniu wykorzystywany w fabrykach np. upadającym General Motors oraz Dow Chemical Co. Poza wymienionymi wcześniej danymi makro, na rynek gazu ziemnego doszły również informacje o amerykańskich zapasach. Energy Information Administration (EIA) podała, że w minionym tygodniu zapasy gazu spadły o 5,38 proc. do 50,772 mld m3. Spadek zapasów powinien się utrzymywać do maja lub czerwca bieżącego roku, po czym magazyny powinny zacząć się z powrotem zapełniać, zgodnie z publikacją EIA.

Zdecydowanie najważniejszą informacją tygodnia było uregulowanie zobowiązań przez ukraiński Naftohaz. Gdyby nie doszło do zapłaty, Rosja ponownie zakręciłaby kurki z niebieskim paliwem powodując przerwę dostaw do niektórych krajów Unii Europejskiej. Zaostrzyło się natomiast w rejonach Antarktyki, do której prawa roszczą sobie Wielka Brytania, a także Chile i Argentyna. Terytorium, które Brytyjczycy chcą przechwycić jest szczególnie zasobne w złoża surowców energetycznych. Oprócz Wielkiej Brytanii oraz krajów Ameryki Południowej, roszczenia zgłaszają również: Rosja, Brazylia, Australia, Irlandia, Nowa Zelandia, Francja, Hiszpania i Norwegia. Z ostatnich informacji jakie napłynęły na rynek gazu ziemnego, należy wspomnieć o raporcie ekologicznym spółki Nord Stream. Do tej pory badania ekologiczne kosztowały spółkę 100 mln euro, a problemy wciąż nie zostały zażegnane. Głównymi przeciwnikami budowanego przez spółkę Nord Stream rurociągu są Finlandia, Szwecja, Dania oraz Polska.


Wojciech Demski