Srebro na szczycie? PDF  | Drukuj |  Email
15.11.2009.
Mówiąc metale szlachetne w pierwszej kolejności mamy na myśli złoto i… długo, długo nic. Dopiero po nieco dłuższym zastanowieniu dochodzimy do wniosku, że poza wspomnianym królem mamy do czynienia jeszcze z innymi kruszcami. No właśnie, przecież istnieją jeszcze inne drogocenne metale, które są równie – jeżeli nie bardziej – atrakcyjnymi inwestycyjnie rynkami. Takim surowcem z pewnością jest srebro, którego analizę techniczną przedstawię poniżej. Zapraszam do lektury.
 
W pierwszej kolejności postanowiłem przedstawić Państwu wieloletni horyzont, abyśmy mogli lepiej zrozumieć obecną sytuację. Nie będę bowiem ukrywać, że jest dość skomplikowana, przez co staje się jeszcze bardziej ciekawa. Spójrzmy zatem na wykres:
 
Kurs Silver Spot; Notowania kwartalne; Czerwiec 1963 – listopad 2009
 
Patrząc na wykres wyraźnie widać, że cena srebra, wbrew temu co możemy usłyszeć w mas mediach, wcale taka wysoka nie jest. Powiem więcej, do historycznego maksimum (42,29 dolarów za uncję) brakuje nam przynajmniej jeszcze raz tyle ile wynosi obecnie cena (17,38 dolarów za uncję). Jakie to ma dla nas znaczenie? Delikatnie mówiąc ogromne!
 
Proszę zwrócić uwagę na ostatnich sześć lat. Od roku 2003 cena srebra zaczęła się zachowywać w dość specyficzny sposób. Nie będę ukrywać, że te poczynania kursu bardzo dobrze układają się w elliotowską strukturę pięciu fal. Zdecydowanie lepiej widoczne są one w skali tygodniowej. Proszę spojrzeć:
 
Kurs Silver Spot; Notowania tygodniowe; Sierpień 2003 – listopad 2009
 
Fakt, że srebro porusza się Elliottem jest dla nas o tyle cenny, że informuje o prawdopodobnym zasięgu ruchu. Jedną z cech charakterystycznych falowej struktury jest to, iż rynek dąży do wybijania kolejnych szczytów (w trendzie wzrostowym), bądź kolejnych dołków (w trendzie spadkowym). W związku z tym, jeżeli wiemy, że w styczniu 1980 roku rynek ustanowił historyczne maksimum, to kurs powinien dążyć do ustanowienia nowego. Nie mówię tutaj oczywiście, że stanie się to z dnia na dzień. Najbardziej realistyczny termin to najbliższych kilka, może kilkanaście lat…
 
Skupmy się jednak na zdecydowanie mniej odległych terminach. Wróćmy do naszego sześcioletniego wykresu. Widać na nim, że na chwilę obecną rynek wykreślił pełnych pięć fal (wchodzących w skład dużej czerwonej jedynki) i falę korekcyjną. Pozostaje tylko jeden mały problem. Mianowicie, czy ruch spadkowy, który oznaczyłem cyfrą 2 rzeczywiście jest drugą falą, a może tylko falą A? Szczerze mówiąc bardziej bym się skłaniał w stronę fali A.
 
Kurs Silver Spot; Notowania tygodniowe; Sierpień 2003 – listopad 2009
 
Druga fala jako, że jest korektą powinna być trójfalowa, a nasza dwójka ewidentnie była pięciofalowa (małe, niebieskie cyfry). Znawcy teorii fal Elliotta wiedzą, że pięciofalową strukturą cechują się jedynie fale impulsu i właśnie falę korekcyjną A. W związku z tym przychylam się jednak w stronę stwierdzenia, że mamy do czynienia z pierwszą falą korekcyjną.
 
Co to dla nas oznacza?
 
Oznacza to ni mniej, ni więcej tylko tyle, że obecny, silny wzrost najprawdopodobniej nie jest pierwszą podfalą dużej trójki, a jedynie falą B, po której będziemy świadkami kolejnego silnego zjazdu. Jeżeli rzeczywiście tak jest, to szanse na kontynuację silnych wzrostów znacznie spadają.
 
Znacznie spadają, co nie oznacza, że wynoszą zero. Zawsze powtarzam, że na rynku trzeba być elastycznym i trzeba za nim podążać. W związku z tym sprawdźmy jeszcze dwie rzeczy. Pierwszą, czy rynek może zrobić nam miłą niespodziankę i zacząć realizować ten bardziej optymistyczny scenariusz (czyli układ duże 1 i 2 oraz podfala (1)). Drugą, czy można przyłączyć się jeszcze do rynku i wyciągnąć z niego jakieś pieniądze (mamy ewidentnie trend wzrostowy, a przecież „trend is your friend” i wypadałoby to jakoś wykorzystać).
 
Zacznijmy od drugiej kwestii. Dobrym miejscem na przyłączenie się do trendu jest szczyt b (18,09 dolarów za uncję) w pędzącej korekcie abc, która kreśliła się na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy. Jeżeli rynek jest silny, to jego wybicie powinno być bardzo dynamiczne. Nie będę ukrywać, że gdy tak się stanie, wówczas otworzy się przed nami droga w kierunku wspomnianego wyżej szczytu hipotetycznej dużej pierwszej fali…
 
Kurs Silver Spot; Notowania dzienne; Marzec 2008 – listopad 2009
 
W okolicach wspomnianego ekstremum powinna się stoczyć krwawa bitwa o przyszłe losy srebra. Jeżeli bowiem miałby się zacząć spełniać bardziej optymistyczny scenariusz dla tego metalu, to szanse na jego realizację znacznie wzrosną, gdy kurs wybije szczyt hipotetycznej pierwszej fali (21,35 dolarów za uncję). Potwierdzeniem nowego stanu rzeczy powinno być znaczne przyspieszenie rynku po wybiciu.
 
 
Krzysztof Chodorowski