|
Jeszcze w sobotę 43 proc. spośród ankietowanych analityków agencji Bloomberg opowiadała się za kolejną redukcją wydobycia i dostaw ropy naftowej. Stało się jednak zupełnie inaczej, co nie zmienia faktu, że do chwili podjęcia decyzji przez państwa OPEC, rynki energii zachowywały się bardzo nerwowo. Początek tygodnia zarówno na rynku ropy naftowej typu Light Crude West Texas Intermediate (WTI) jak i Brent był typowo „niedźwiedzi”. Ta pierwsza, rozpoczęła poniedziałkowe notowania poziomem 46,21 dolara za baryłkę (USD/bbl), natomiast jej europejska odpowiedniczka wydobywana z dna Morza Północnego, zainicjowała rozgrywki popytu i podaży na londyńskiej ICE od 45,49 USD/bbl. Zgodnie z tym co prognozowałem w poprzednim tygodniu, zmienność na rynku „czarnego złota” osiągnęła nieprzeciętne wyniki. Niemniej jednak Ci, którzy przegapili notowania w środku tygodnia, z dużą dozą niezrozumienia zinterpretują moje wcześniejsze zdanie. Dlaczego? Przyglądając się tylko cenom poniedziałkowego otwarcia i piątkowego zamknięcia, właściwie nie widać zasięgu wahań. Prawda jest jednak taka, że rozpiętość notowań ropy WTI (mierzona jako różnica wartości maksymalnej i minimalnej) wyniosła 6,66 USD, natomiast w przypadku Brent – 6,08 USD. Tradycyjnie, dużą zmienność na rynku podsycały wiadomości makroekonomiczne, które niejednokrotnie decydowały o kierunku, w którym poruszał się rynek.
Dane makro, które mają faktyczny wpływ na rynek „czarnego złota” zostały opublikowane dopiero we wtorek. Wtedy to Francja i Wielka Brytania podały do publicznej wiadomości informację o dynamice produkcji przemysłowej, która wyniosła odpowiednio –3,1 proc. m/m (prognoza: -0,7 proc.) oraz -2,6 proc. m/m (prognoza: -1,2 proc.) i -11,4 proc. (prognoza: -10 proc.) w relacji rocznej. Nie był koniec fatalnych wieści ze świata przemysłu, bowiem w środę do czarę goryczy „przelały” Niemcy, które opublikowały informację o zamówieniach w przemyśle, których w styczniu było mniej o 8 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca i aż o 37,9 proc. (!) mniej w relacji do ubiegłego roku. Wydawało się, że nawet konferencja OPEC oraz publikacja amerykańskich zapasów ropy naftowej nie są w stanie wydźwignąć środowych spadków na rynku ropy naftowej i gazu ziemnego. Było to nietypowe zachowanie, ponieważ na trzy ostatnie publikacje Energy Information Administration (EIA), rynek zawsze energicznie reagował. W tym tygodniu spadły zapasy benzyny o 2,993 mln baryłek, a rezerwy ropy lekko wzrosły o 749 tys. baryłek w stosunku do minionego tygodnia. Brak ruchów na rynku był niejako „usprawiedliwiony” opublikowaniem prognoz EIA, w których analitycy agencji spodziewają się, że popyt w całym 2009 roku spadnie średnio o 3 mln baryłek dziennie, czyli ponad dwukrotnie więcej niż zakładała w lutowej publikacji Międzynarodowa Agencja Energii (MAE). Ważna z punktu widzenia ropy naftowej, była również informacja o spadku zapasów o 700 tys. baryłek (przy oczekiwanym wzroście o 1,2 mln bbl) w Cushing w stanie Oklahoma, największym magazynie amerykańskiej ropy. Niejako, na „dobicie” strony popytowej podano do wiadomości informację o japońskim PKB, który spadł o 3,2 proc. w stosunku kwartalnym oraz czwartkową publikację z Niemiec, która pokazała ujemną dynamikę produkcji przemysłowej na poziomie -7,5 proc. m/m oraz -19,3 proc. r/r. Względnie pozytywne informacje dopłynęły dopiero w czwartek z USA, gdzie upubliczniono dane o sprzedaży detalicznej (-0,1 proc. m/m). W pozycji „stacje benzynowe” wykazano wzrost sprzedaży o 3,44 proc. w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Piątek zakończył się fatalnymi danymi z Japonii, gdzie dynamika produkcji przemysłowej wyniosła -10,2 proc. w relacji miesięcznej oraz -31 proc. w stosunku rocznym, oraz publikacją na temat amerykańskiego bilansu płatniczego, który wykazał niższy o 25,07 proc. import ropy naftowej w relacji miesięcznej. Co gorsza, w stosunku rocznym, spadek importu wyniósł aż 40,5 proc.!
Wracając do konferencji państw OPEC należy przede wszystkim poinformować, że kolejnych redukcji póki co nie będzie. Zgodnie zatem z zapowiedziami ministra Kuwejtu ds. ropy, Organizacja zamiast redukować wydobycie i dostawy, będzie się starała wyegzekwować wcześniej narzucone limity (obecnie cięcia ropy są wykonane w 79 proc., co daje ok. 800 tys. baryłek nadprodukcji). Co więcej, z raportu Organizacji wynika, że jedynym państwem, które przestrzega ustalonych progów wydobycia jest Arabia Saudyjska, natomiast największy kłopot jest z Nigerią oraz Iranem, które dotychczas zredukowały swoje limity jedynie o połowę. Ponadto, analitycy kartelu prognozują, że w obecnym roku globalny popyt spadnie o 1 mln baryłek ropy dziennie (bbl/d) do 84,6 mln bbl/d, a dotychczas zgromadzone na świecie zapasy surowca wystarczą na 59 dni dostaw. Decyzja OPEC o braku kolejnych redukcji była głównie spowodowana groźbą zdławienia rynku, który w przypadku dalszych cięć mógłby jeszcze bardziej negatywnie zweryfikować decyzję kartelu i poprzez wyższe ceny nie zdołać w pożądanym tempie wyjść z kryzysu. Jak podaje MAE, spadek cen ropy naftowej od połowy 2008 roku jest równoważny z wpompowaniem pakietu stymulacyjnego o wartości 1 bln dolarów. Podsumowując, ropa WTI zakończyła tydzień na poziomie 46,25 USD/bbl, czyli niemalże w tym samym miejscu, gdzie była podczas poniedziałkowego otwarcia. Z drugiej strony ropa typu Brent straciła nieznacznie powyżej 1 proc., kończąc piątkowe notowania na poziomie 44,93 USD/bbl.
Gaz na plusie
Ceny gazu ziemnego w ciągu tygodnia pokazywały niepewność, którą wprowadziła na rynki energii ropa naftowa. Poniedziałkowe notowania rozpoczęły się od poziomu 3,9160 dolarów za metr sześcienny (USD/m3), a na piątkowym zamknięciu były wyższe o 0,5 proc., dochodząc do 3,9350 USD/m3. Poza danymi makroekonomicznymi przytoczonymi w poprzedniej części analizy, warto również wspomnieć o cotygodniowych zapasach błękitnego paliwa publikowanych przez EIA. Amerykańskie magazyny po raz kolejny upłynniły swoje zapasy, tym razem o 6,25 proc. do poziomu 46,7 mld m3. Ważne jest to, że spadek był większy aniżeli oczekiwali tego analitycy, co spowodowało odbicie cen i nadrabianie strat przez stłamszoną na początku tygodnia stronę popytową.
Wątpliwie pozytywny wydźwięk miała deklaracja Wladimira Putina, który „darował” Ukrainie nieodebranie zakontraktowanego wcześniej 1 mld m3 gazu w lutym. Premier Rosji powiedział, że pomimo mniejszego odbioru gazu, Rosja nie będzie nakładać kar przewidzianych w umowie za niższy odbiór surowca, głównie ze względu na opłakany stan ukraińskiej gospodarki. Do publicznej wiadomości podano również informację o redukcji opłat za gaz zarówno na Słowacji jak i we Francji o blisko 10 proc., ze względu na ceny surowca na rynkach światowych. Kończąc światowe doniesienia gazowe, należy wspomnieć o umowie opiewającej na 3,3 mld dolarów pomiędzy Chinami oraz Iranem. Szczegóły umowy dotyczą stworzenia bazy rezerw gazu ziemnego w rejonie Zatoki Perskiej. Wśród wykonawców są wymieniane dwie firmy chińskie oraz europejski przedstawiciel gazowy, którego nazwy nie podano. Projekt rozbudowy rezerw będzie podzielony na dwie fazy, z których każda potrwa ok. 2 lat.
Wojciech Demski
|