Co dalej z jenem? PDF  | Drukuj |  Email
09.05.2010.
Niezwykle ciekawy był ubiegły tydzień na parze dolar amerykański – jen japoński, a w szczególności jego końcówka. Często w takich sytuacjach naturalnie rodzi się pytanie, o to czy można było przewidzieć takie zachowanie rynku. W tym przypadku odpowiedź jest połowiczna, gdyż i tak, i nie. Dlaczego? Zapraszam do lektury!
 
Analizę proponuję zacząć od opisania tego, co wydarzyło się na początku tygodnia, a dokładniej rzecz ujmując we wtorek. Mianowicie rynek wybił tego dnia bardzo istotny szczyt i zanegował tym samym hipotetyczną pro spadkową formację podwójnego szczytu (pisałem o niej więcej w zeszłotygodniowej analizie technicznej USDJPY).
 
Fakt ten miał otworzyć kursowi drogę w kierunku nowych, wielomiesięcznych szczytów. Stało się jednak zupełnie inaczej. Otóż rynek, niczym rażony piorunem postanowił zawrócić. Tutaj rodzi się pierwsza część odpowiedzi na pytanie, które postawiłem we wstępie. Mianowicie tak, spadki można było przewidzieć.
 

Wykres USDJPY; Notowania dzienne; Lipiec 2009 – maj 2010

Proszę bowiem zauważyć, że tuż przed „zjazdem” USDJPY pozostawił na wykresie negatywną formację gwiazdy wieczornej (czerwona strzałka). W związku z tym, mogliśmy przeczuwać, że coś spadkowego niebawem się wydarzy. I rzeczywiście wydarzyło się. Niemniej – tutaj druga część odpowiedzi – jej skala znacznie (sic!) przewyższyła oczekiwania, co raczej nie było do przewidzenia.
 
Otóż kurs leciał na łeb, na szyję. Przebijał wszystkie możliwe poziomy wsparcia… aż dotarł do jednego, niezwykle istotnego, któremu już nie podołał. Mam tutaj na myśli dołek hipotetycznej drugiej podfali (czerwone oznaczenia). Proszę zauważyć, że USDJPY zatrzymał się zaledwie jeden pips (!) ponad tym minimum (dołek dwójki to 88,14, a miejsce zatrzymania rynku to poziom 88,15). Co ciekawe, tuż pod nim znajduje się bardzo silne wsparcie geometryczne, jakim jest zniesienie 70,7% całego wzrostu z okresu listopad 2009 – maj 2010 roku.
 
Mamy zatem nie lada orzech do zgryzienia. Co dalej powinno dziać się z jenem? Odpowiedź na to pytanie – jak zapewne się Państwo domyślacie – nie jest jednoznaczna. Istnieją bowiem dwa realne scenariusze dalszego rozwoju sytuacji. Jeden wzrostowy, a drugi oczywiście spadkowy.
 
Pierwszy mówi, że na podstawie ostatnich poczynań rynku powinniśmy zmienić nieco oznaczenia falowe. Według nowego „ofalowania” jena rynek obecnie najprawdopodobniej jest w końcowej fazie kreślenia dużej drugiej fali (różowa korekta pędząca ABC). Jeżeli rzeczywiście tak jest, to w niedalekiej przyszłości powinniśmy być świadkami kolejnego wymarszu w kierunku północnym.
 
Niemniej z drugiej strony, mamy jeszcze scenariusz spadkowy. Zakłada on, że jen wykreślił prostą korektę ABC (czerwone oznaczenia), zakończoną wspomnianą formacją gwiazdy wieczornej. Według niego, już niebawem powinniśmy być świadkami kolejnego dynamicznego uderzenia na południe.
 
Co zatem w takiej sytuacji możemy zrobić? Otóż przede wszystkim zalecam cierpliwość. W takich momentach ludzie bardzo często zaczynają kierować się emocjami i podejmować złe decyzje, które ich bardzo dużo kosztują. Zatem z decyzją o inwestycji powinniśmy się wstrzymać, najlepiej do momentu, w którym rynek przebije któryś z newralgicznych poziomów. Pierwszym z nich jest szczyt hipotetycznej różowej fali B (opcja na wzrosty) – 94,57, a drugim dołek hipotetycznej czerwonej fali B (opcja na spadki) – 88,14.
 
Może wizja czekania na zajęcie pozycji na rynku jest dla niektórych osób mało przyjemna, niemniej uważam, że na rynku lepiej jest stracić okazję niż pieniądze, a zajmowanie pozycji w takich sytuacjach, jak obecna może grozić nam wyczyszczeniem portfela albo atakiem nerwicy. Polecam zatem uzbroić się w cierpliwość, na pewno prędzej czy później to zaprocentuje!
 

Krzysztof Chodorowski