| Korekta, a może jednak impuls? | | Drukuj | |
| 29.04.2010. | |
|
Coraz ciekawiej rozwija się sytuacja na najpopularniejszym niegdyś rynku transakcji carry trade, czyli na parze USDJPY. Na przestrzeni ostatnich kilku dni kurs podszedł pod bardzo istotny poziom oporu, jakim jest szczyt hipotetycznej fali C (bądź fali numer jeden), po czym szybko się cofnął…
Poczynania rynku ułożyły się zatem w bardzo dobrze znany nam układ podwójnego szczytu (różowe strzałki). Możemy wobec tego przypuszczać, że niebawem zostaniemy świadkami nagłego zwrotu na rynku. Nie będę jednak ukrywać, że moim zdaniem rynek tak szybko nie odpuści i przynajmniej jeszcze raz spróbuje zdobyć wspomniany wcześniej szczyt (94.68).
Proszę zauważyć, że kurs podszedł już bardzo blisko, nawet od kilku dni oscyluje wokół, tego ekstremum. W związku z tym nie wydaje mi się, aby dolar tak szybko oddał raz zdobyte pole, tym bardziej, że w mojej opinii nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Tak de facto teraz najprawdopodobniej ważą się losy tej pary walutowej, przynajmniej w średnim okresie (więcej na ten temat pisałem w poprzedniej analizie technicznej USDJPY). Najbliższym poziomem oporu jest szczyt z 26 kwietnia, czyli wartość 94,08, którego znaczenie jest obecnie niezwykle istotne. Jeżeli bowiem rynek go wybije, wówczas w perspektywie kilku najbliższych tygodni nie powinniśmy zobaczyć nowych dołków.
Z drugiej strony, najbliższym poziomem wsparcia jest minimum z 27 kwietnia, czyli wartość 92,82. W sytuacji, w której kurs USDJPY spadłby poniżej jej, wówczas stanęłaby przed nim otworem droga w kierunku 91,40 jenów za dolara, gdzie to zlokalizowane jest bardzo silne wsparcie geometryczne, o którym pisałem więcej w zeszłym tygodniu.
Krzysztof Chodorowski |


